Morderca przesłuchuje ofiary. Masakra na Long Island.


    Masakra na tle rasowym na Long Island, jednoznaczny sprawca oraz proces, który zszokował opinię publiczną. Gdzie przebiega granica naszej tolerancji? Czy jakiekolwiek morderstwo można tłumaczyć rasizmem?

   Analizując tę sprawę, momentami nie mogłam uwierzyć w to co widzę i słyszę. Cynizm zabójcy, bezsilność ofiar oraz system dopuszczający skandaliczne praktyki złożyły się na sprawę niezwykle ciekawą z perspektywy kultury, prawa i psychologii.

  7 grudnia 1993 roku o 17:33 Colin Ferguson wsiadł do trzeciego wagonu pociągu podmiejskiego Long Island Railroad (LIRR) z Pennsylvania Station do Hicksville. Wraz z nim podróżowało 80 osób. Gdy pociąg dotarł do stacji Merillon Avenue z płóciennej torby wyciągnął pistolet Ruger P89, kaliber 9mm i otworzył ogień do ludzi znajdujących się w wagonie. W trakcie trzyminutowej strzelaniny zabił 6 osób i ranił 19. Został obezwładniony przez trzech pasażerów: Kevina Bluma, Marka McEntee oraz Michaela O’Connora i oddany w ręce policji.

Colin Ferguson – Bogaty i wykształcony Jamajczyk.

   Zbrodni zazwyczaj dokonują ludzie marginesu… Osoby prymitywne i skrzywdzone przez los. Okazuje się, że nie zawsze.

   Colin Ferguson urodził się 14 stycznia 1958 roku w Kingston  na Jamajce. Jego ojciec, Von Herman należał do grona lokalnych biznesmenów. Colin oraz jego czwórka braci prowadzili luksusowe życie. Ukończyli wyższe uczelnie i mogli cieszyć się urokami dzieciństwa bez cienia biedy czy głodu, co w Kingston należało do rzadkości. Niestety, w 1978 roku Herman ginie w wypadku samochodowym. Niedługo potem, matka Colina, Maya Ferguson umiera na raka. W 1981 roku 23-letni Jamajczyk decyduje się na przeprowadzkę do USA.

  Wyobrażenie Fergusona o Stanach było niezwykle optymistyczne. Rzeczywistość szybko zweryfikowała ten obraz. Colin doświadczył dyskryminacji, braku możliwości i licznych problemów. Wszystko to wiązało się z czarnym kolorem skóry, a przynajmniej w ten sposób to sobie tłumaczył.

  Kolejne lata przyniosły małżeństwo z Jamajką amerykańskiego pochodzenia, Audrey Warren. Nie pomogło to Fergusonowi odnaleźć się w USA. W Kingston był kimś, pochodził z szanowanej rodziny, opływał w dostatek, a tutaj był nikim, co budziło agresję wobec otoczenia. Małżeństwo zakończyło się rozwodem już po dwóch latach. Warren nie mogła dłużej znieść przemocy męża.

   Colin się załamał. Do tego doszły problemy w szkole, którą próbował ukończyć, dalsze agresywne zachowania oraz nękanie byłej żony. Ani zmiana miejsca zamieszkania, ani kolejne próby ułożenia sobie życia nie kończyły się sukcesem. Ferguson za wszystko obwiniał białych ludzi. Rasizm stał się jego obsesją.

Ofiary

  Jak już wspomniałam wcześniej, w masakrze życie straciło 6 osób. Trzy kobiety oraz trzech mężczyzn… Młodzi ludzie:

  • Amy Federici, 27 – letnia projektantka wnętrz z Mineola.
  • James Gorycki, 57 – letni kierownik ds. klientów z Mineola.
  • Mi Kyung Kim, 27 – letnia rezydentka New Hyde Park.
  • Maria Theresa Tumangan Magtoto, 30 – letnia prawniczka z Westbury.
  • Dennis McCarthy, 52 – letni menadżer biura z Mineola.
  • Richard Nettleton, 24 – letni student z Roslyn Heights.

   Nikt z tej szóstki nie piastował wysokiego stanowiska, co pozwala sądzić, że nie byli majętnymi ludźmi… Bogacze raczej nie podróżują pociągami. Jedyne co ich łączyło, to biały kolor skóry. Zginęli, ponieważ byli biali.

  Nie zapominajmy też o 19 ofiarach, którym udało się przeżyć, a których dramat dopiero się rozpoczynał.

Proces: Niepoczytalność.

Ferguson oraz Kuby w sądzie. Źródło – Internet.

   Od samego początku nie było żadnych wątpliwości, kto jest odpowiedzialny za masakrę. Colin Ferguson został przewieziony do aresztu i tam oczekiwał na proces. Nie przyznawał się do winy, choć wszystkie dowody przemawiały przeciwko niemu. Policja była w posiadaniu spisanych przez niego notatek. Wspominał tam o nienawiści do białych ludzi i planach dokonania wielokrotnego zabójstwa. Do tego zeznania świadków, broń i miejsce zbrodni… Bez wątpienia był winny.

  Dość ciekawą informacją, potwierdzającą szczegółowy plan stworzony przez Fergusona stanowił wybór konkretnego momentu rozpoczęcia ataku. Colin zaczął strzelać, kiedy pociąg opuścił miasto Nowy Jork. W 1993 roku merem NY był David Dinkins, pierwszy czarnoskóry polityk na tym stanowisku. Sprawca nie chciał, by zbrodnia w jakikolwiek sposób wpłynęła na karierę polityczną czarnoskórego Dinkinsa… Cwane…

  Oskarżonemu przydzielono obrońcę z urzędu, który wnosił o oddalenie zarzutów z uwagi na niepoczytalność swojego klienta. To częsty zabieg stosowany przez obronę w przypadku tego rodzaju spraw. Colin jednak upierał się przy swojej niewinności, twierdząc, że ktoś innych dokonał zbrodni, a on jest wrabiany. W konsekwencji, zerwał współpracę z obrońcą i zatrudnił znanych prawników, Williama Kunstlera oraz Ronalda Kubyego.

Skandal w sądzie.

   Ronald Kuby również utrzymywał, że jego klient był niepoczytalny w chwili popełnienia przestępstwa. Ich współpraca początkowo układa się bardzo dobrze. Jednak uprzedzenia Fergusona do białych ludzi ponownie okazały się silniejsze. Zrezygnował z usług Kubyego i Kunstlera 20 września 1994 roku, oskarżając ich przy okazji o udział w spisku przeciwko niemu…  Wszyscy się uwzięli na biednego Colina. Colin postanawia sam się bronić, co prowadzi do absurdalnych sytuacji w trakcie procesu.

   Zdając sobie sprawę z procedur funkcjonujących na sali sądowej, można w tym momencie złapać się za głowę. wszyscy wiedzieli, że ofiary, które przeżyły będą składały zeznania. Zarówno prokurator jak i obrońca mógł im zadawać pytania. Doszło więc do bezprecedensowej sytuacji – ofiary na oczach całego świata były przesłuchiwane przez człowieka, który próbował je zabić. Ferguson pytał ich czy na pewno widzieli sprawcę? Gdzie dokładnie byli, gdy padały strzały? Podważał ich wersję, mówiąc o spisku, rasizmie wobec czarnych i starał się zdyskredytować ich jako świadków ze względu na przeżyty szok.

Ferguson w sądzie zadaje pytania swoim ofiarom.
Źródło – Internet.

   Przepraszam, ale w głowie się to nie mieści. Jak można było do tego dopuścić? To pogwałcenie praw tych ludzi, krzywda na ich psychice i zupełnie amoralne zachowanie, wynikające z przepisów… Chorych, dziurawych, nielogicznych przepisów. W poniższych źródłach odsyłam zainteresowanych do linku na YT, gdzie można fragmenty procesu zobaczyć.

   Dodam jeszcze, że Colin Ferguson z oskarżonego bardzo szybko przeistoczył się w sprawnego, elokwentnego i dobrze wyglądającego obrońcę, który o sobie mówił w trzeciej osobie. Patrząc na to z boku, trudno odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z wielokrotnym mordercą. Mimo wszystko, to był cyrk…

Wyrok.

     Wyrok zapadł 17 lutego 1995 roku i oczywiście pomimo odegranego spektaklu, Ferguson został uznany winnym  zabójstwa 6 osób i ranienia 19 kolejnych. Skazano go na 315 lat więzienia, co w praktyce oznacza dożywocie. Kara śmierci nie mogła być zastosowana, ponieważ wprowadzono ją w trakcie procesu, więc nie obejmowała popełnionego czynu i nie mogła się do niego odnosić.  Zachęcam do zgłębienia źródeł, choć informacji na temat tej sprawy jest niewiele.

   W dobie toczących się w Polsce batalii o „Wolne Sądy”, gdzie jedna i druga strona ma częściową rację, warto pochylić się nad przebudową systemu sądownictwa. Nie chodzi o sprawę opisaną wyżej, ale o inne, mniej lub bardziej wpływające na życie ludzkie. Chodzi o sprawiedliwość w najprostszym rozumieniu, bez względu na kolor skóry oczu, religię, pozycję społeczną czy zasobność portfela.


Źródła:

http://murderpedia.org/male.F/f/ferguson-colin.htm

https://en.wikipedia.org/wiki/1993_Long_Island_Rail_Road_shooting

https://www.thoughtco.com/colin-ferguson-long-island-railroad-massacre-972712

https://www.law.cornell.edu/background/unabom/lirr.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.