Śmierć Romanowów – tajemnice i domysły.

  Mówią, że dramat, który rozegrał się w „Domu Mikołaja Ipatiewa” nocą z 16 na 17 lipca 1918 roku zmienił losy Rosji. Ostatni car zniknął, a komunizm ogarnął kraj. Do dzisiaj funkcjonuje mnóstwo legend i domysłów dotyczących rodziny Romanowów… Co się wydarzyło? Czy wszyscy zginęli? Na kanwie tych wydarzeń powstało sporo publikacji, filmów, a nawet bajka. Dopiero w 2007 roku ostatecznie wyjaśniono wszelkie wątpliwości, choć nadal są tacy, którzy tworzą teorie spiskowe. Właśnie mija sto lat od tej zbrodni, dlatego w ramach przypomnienia postanowiłam ją Wam przedstawić.

   Zwykli śmiertelnicy lubią utożsamiać rodziny królewskie z bóstwami… Wierzą, że w żyłach arystokratów płynie błękitna krew. Władcy są otaczani czcią i bogactwem. Współcześnie, poza nielicznymi wyjątkami nie mają już realnego wpływu na politykę, ale nadal wywołują emocje wśród „poddanych”.

   Warto jednak pamiętać, że życie monarchów, to nie tylko splendor, przyjęcia, korona i czerwony dywan. Członkowie rodzin królewskich w ramach walki o władzę i wpływy byli często brutalnie eliminowani. Nikt nie zwracał wtedy uwagi na kolor krwi… Ważne, żeby się polała. Dochodziło do otruć, pokazowych egzekucji czy podstępnych zabójstw. Historia pełna jest takich opowieści. Carska rodzina Romanowów dostąpiła tego wątpliwego zaszczytu, choć ten przypadek od 100 lat wzbudza ogromne kontrowersje. Wystarczy spojrzeć na drzewo genealogiczne Romanowów, na daty urodzin oraz śmierci, żeby przeszedł nas zimny dreszcz…

Szczęśliwa rodzina.

   Dostępne źródła przedstawiają rodzinę Romanowów dosyć pozytywnie. Oczywiście, pomijając przekazy tworzone przez rosyjską propagandę komunistyczną, która kreowała zupełnie odmienny obraz świata… Zresztą, do dzisiaj jej to zostało, ale to osobny temat. Car Mikołaj II Romanow objął rosyjski tron po śmierci cara Aleksandra III w 1894 roku. Wtedy też poślubił księżniczkę heską Alicję, która przyjęła imię Aleksandra Fiodorowna. Małżeństwo uchodziło za szczęśliwe. Para doczekała się czterech córek i upragnionego syna.

Car Mikołaj z żoną (źródło: Internet)

Cztery córki…

   W 1895 roku na świat przyszła pierwsza córka carskiej pary, Olga. Jak przystało na pierworodne dziecko, uchodziła za oczytaną i inteligentną. Nie szczędzono wysiłków oraz środków na jej kształcenie. Płynnie operowała czterema językami. Z pewnością stanowiła dumę swoich rodziców, ale nie ukrywali oni, że oczekują następcy tronu płci męskiej.

Olga Romanowa (źródło: Internet)

   Niestety, kolejne dziecko również nie spełniło oczekiwań względem tronu. W 1897 roku urodziła się druga córka Romanowów, Tatiana. Choć nie była chłopcem, to zachowywała się jak prawdziwy władca podporządkowując sobie resztę rodzeństwa, włączając starszą siostrę. Wyróżniała się wysokim wzrostem, smukłą sylwetką i niespożytą energią. Nazywano ją „Gubernatorowa” nawiązują do jej władczego charakteru.

Tatiana Romanowa (źródło: Internet)

    W 1899 roku pojawiła się trzecia córka Mikołaja II i Aleksandry Fiodorowny, Maria. Zjawiskowo piękna księżna szybko podbiła serca rodziców i całego dworu. Wykazywała ogromny talent plastyczny, ale lenistwo nie sprzyjało rozwijaniu tych umiejętności. Maria marzyła o własnej, licznej rodzinie, miłości i szczęśliwym życiu. Rola, którą pisało jej życie nie pokrywała się z jej marzeniami. Mimo to, nie była skora do buntu.

Maria Romanowa (źródło: Internet)

    Pojawienie się czwartego dziecka w 1901 roku zburzyło na moment spokój rodziny carskiej. Czwarta córka rozczarowała Mikołaja II, który desperacko pragnął męskiego potomka. Chociaż rozczarowanie szybko ustąpiło miejsca ojcowskiej miłości, to jednak diabelski charakter małej Anastazji przez lata dawał się we znaki wszystkim mieszkańcom dworu. Najmłodsza córka cara była nieznośna, złośliwa i wyjątkowo odporna na wszelkiego rodzaju zakazy. Chodziła własnymi drogami. Dopiero interwencja ojca studziła jej zapał.

Anastazja Romanowa (źródło: Internet)

   Jest i syn!

   Wreszcie w 1904 roku przyszedł na świat upragniony następca tronu – carewicz Aleksy Romanow. Początkowo radość rodziców była ogromna. Chłopiec wydawał się silny i zdrowy, jednak szybko okazało się, że cierpi na hemofilię. Długo ukrywano chorobę Aleksego przed resztą dworu, ale w końcu prawda wyszła na jaw.  Rodzina szukała pomocy u lekarzy i rożnej maści cudotwórców. Istotną rolę w leczeniu chłopca odegrał Rasputin. Aleksandra Fiodorowna bezgranicznie mu ufała, choć nie miał on najlepszej opinii w społeczeństwie. Niemniej jednak, Aleksy jako jedyny następca tronu musiał wdrażać się w rolę przyszłego cara bez względu na swój stan zdrowia.

Aleksy Romanow (źródło: Internet)

Wybuch powstania i abdykacja.

  W lutym 1917 roku w Piotrogradzie wybuchła rewolucja skierowana przeciwko carowi Mikołajowi II i tak zwanemu samodzierżawiu. Doszło do powstania dwuwładzy w Rosji. Duma Państwowa zmusiła cara do abdykacji. Nastąpiło to 17 marca 1917 roku. Wkrótce Mikołaj II wraz z żoną Aleksandrą Fiodorowną oraz piątką dzieci zostali przewiezieni do aresztu domowego. Najpierw przebywali w Carskim Siole, a następnie w Tobolsku. W październiku tego samego roku doszło do kolejnego przewrotu. Rewolucja październikowa zapoczątkowała rządy bolszewików i trwale obaliła rosyjską monarchię.

   Bolszewicy zamierzali doprowadzić d otwartego sądu nad Mikołajem II i jego żoną. Oskarżano ich między innymi o zdradę stanu. Podobno głównym oskarżycielem miał być Lew Trocki. Pojawiły się jednak plotki, że białogwardziści chcą uwolnić cara, więc w kwietniu 1918 roku cała carska rodzina została przeniesiono do domu inżyniera Ipatiewa w Jekaterynburgu.

Egzekucja.

   Mogłoby się wydawać, że w przypadku carskiej rodziny zastosowano cywilizowane metody orzekania o winie i karze. Car powinien stanąć przed sądem i usłyszeć zarzuty. Tak się jednak nie stało. Nie było rozprawy, oficjalnego wyroku i możliwości obrony.

Kto wydał rozkaz?

   Historycy po dziś dzień nie są pewni kto podjął decyzję o rozstrzelaniu rodziny Romanowów. Odbyło się to bez wyroku sądu. Nie zachował się też żaden dokument, który mógłby potwierdzić, że takie wytyczne wydał Lenin. Według archiwów, 16 lipca 1918 roku w budynku Nadzwyczajnej Komisji ds. Walki z Kontrrewolucją taką decyzję podjęli lokalni przywódcy bolszewików. Był to rodzaj samowolki spowodowany informacją, że do miasta zbliża się Biała Gwardia. Wykonanie wyroku powierzono komendantowi „Domu Szczególnego Przeznaczenia” (Domu Ipatiewa). Komendantem był wówczas Jakow Jurowski.

   Rozkaz dotarł do Jurowskiego w nocy z 16 na 17 lipca. Około godziny 1.30 wezwano lekarza cara – Jewgienija Botkinowa i nakazano mu obudzić rodzinę Romanowów. Usłyszeli oni, że w pośpiechu muszą opuścić Dom Ipatiewa. Po około 40 minutach krzątaniny car Mikołaj II, jego żona, dzieci i służba byli gotowi do drogi. Ponieważ prawie 14 letni syn monarchy chorował, car przez cały czas niósł go na rękach. Pod budynkiem zaparkowano półciężarówki, którymi rodzina miała opuścić Jekaterynburg. Warto dodać, że sam Dom Ipatiewa otaczał wysoki, drewniany płot, więc nikt z zewnątrz nie mógł zobaczyć co dzieje się w środku.

Przebieg zbrodni.

   Rodzinę zabrano do dużego pomieszczenia w suterenach. Towarzyszyli im lekarz, kucharz, kamerdyner i pokojówka. Mówi się, że była to piwnica, ale dokumenty wskazują raczej na dość ciemny i wysoki pokój. Caryca Aleksandra poprosiła o dwa krzesła. Na jednym usiadła sama, a na drugim posadzono Aleksieja. Reszta rodziny stanęła tuż za nimi zajmując całą szerokość ściany. Do pomieszczenia wszedł Jurowski a wraz z nim około 10 żołnierzy, którzy trzymali w rękach rewolwery. Aby stłumić hałas czekiści uruchomili silniki półciężarówek. Komendant kazał wszystkim wstać. Mikołaj II odwrócił się do stojącej za nim rodziny, wtedy Jurowski odczytał wyrok śmierci i krzyknął – Pal!

   Jak zeznał potem, najpierw sam strzelił do cara, który zginął na miejscu. Następnie rozpoczęła się kilkunastominutowa strzelanina. Kule rykoszetowały od drewnianej ściany co powodowało chaos. Gdy świst kul ustał zobaczono, że większość osób jeszcze żyje. Carewicza Aleksieja Jurowski dobił dwoma strzałami w głowę, podobnie skończył lekarz Romanowów. Tatiana, Anastazja, Olga i pokojówka Anna Diemidowa również nie zginęły od kul. Czekiści zaczęli dźgać je bagnetami, ale brylantowe gorsety carskich córek skutecznie chroniły od ciosów. Jurowski żalił się później, że musiał każdą z nich po kolei rozstrzeliwać.

   Wystarczyło 20 minut, by zginęła cała carska rodzina. Zakończyła się, trwająca niemal 300 lat dynastia Romanowów. Niestety, to jeszcze nie koniec tej makabry.

Zacieranie śladów zbrodni.

  Jak wiadomo, nie było sądu, wyroku ani oficjalnego rozkazu. W świetle prawa rodzina Romanowów została zamordowana. Należało więc ukryć ciała i posprzątać miejsce zbrodni, które nie wyglądało najlepiej…

Miejsce zbrodni (źródło: Internet)

   Ciała zawinięto w prześcieradła i wrzucono do półciężarówek. Szybko opuszczono Jekaterynburg, kierując się w stronę zamkniętego już i nieużywanego szybu kopalni. Następnie zwłoki zostały pozbawione odzienia. Wynikało to przede wszystkim z chęci zysku. We fragmentach odzieży carskiej zaszyto kosztowności.  Zwłoki poćwiartowano i wrzucono do szybu kopalni. Po chwili Jurowski zauważył, że woda nie przykrywa ich całkowicie, więc kazał je wydobyć. Ciała oblano kwasem siarkowym i próbowano spalić. Kiedy i to nie przyniosło zamierzonego rezultatu, zakopano je w dwóch oddalonych od siebie o prawie 70 metrów dołach w Wąwozie Porosienkowym.

   Wszystkie te zabiegi miały utrudnić ewentualną identyfikację. W pierwszym dole znajdowały się ciała 9 osób, a dla zmylenia tropu w drugim pochowano dwójkę dzieci. Być może właśnie ten fakt był przyczyną tak licznych domysłów, które pojawiły się tuż po zniknięciu Romanowów i trwają aż do dzisiaj.

Domysły i fałszywa Anastazja.

    Oficjalny komunikat władz dotyczący rodziny Romanowów brzmiał następująco: „Prezydjum sowietu włościańsko-robotniczego na Uralu”. „Zważywszy, iż miasto nasze jest otoczone bandami czechosłowackiemi i że kontrrewolucjoniści mogliby ułatwić ucieczkę koronowanemu katowi, który tem samem uniknąłby zasłużnej kary – prezydjum sowietu uchwaliło, zgodnie z wolą ludu, rozstrzelać Mikołaja Romanowa. Wyrok został wykonany w nocy z dnia 16 na 17 lipca. Rodzina Mikołaja została wywieziona z Ekaterynburga”. Cóż… Rzeczywiście, rodzina cara została wywieziona z Jekaterynburga… Ale MARTWA! Rosyjskie władze aż do 1991 roku utrzymywały, że żonę oraz dzieci Mikołaja II przeniesiono wtedy w bezpieczne miejsce. W 1919 roku admirał Aleksander Kołczak zlecił niejakiemu śledczemu Nikołajowi Sokołowowi przeprowadzenie śledztwa w sprawie śmierci cara. Dotarł on do Domu Ipatiewa i znalazł ślady masakry, ale obszerna dokumentacja, którą sporządził zniknęła po II wojnie światowej. To tylko podsyciło wyobraźnię ludzi. Być może chcieli wierzyć, że ktoś ocalał.

   Nietrudno się domyślić, że już po kilku latach od tej makabrycznej zbrodni zaczęły pojawiać się osoby podające się za cudem uratowanych członków carskiej rodziny. W większości przypadków bardzo szybko demaskowano oszustów. Aż do momentu, gdy 17 lutego 1920 roku młoda dziewczyna postanowiła odebrać sobie życie, skacząc z mostu w Berlinie…

Jestem Anastazja Romanowa.

   Niedoszła samobójczyni została przewieziona do szpitala psychiatrycznego. Nie chciała odpowiadać na pytania, więc personel miał ogromne problemy z ustaleniem jej tożsamości. Nazwano ją Anna Anderson. Pensjonariuszka pewnego dnia zaskoczyła wszystkich wyznając, że jest Anastazją Romanową, córką cara Mikołaja II. Anderson znała wiele szczegółów dotyczących życia na rosyjskim dworze. Sprawnie odpowiadała na zadane pytania i wielu jej uwierzyło.

   Anna Anderson była oczywiście oszustką, co potwierdziły badania genetyczne wykonane po jej śmierci w 1984 roku, ale do dziś ogromną tajemnicę stanowi wiedza, którą ta kobieta posiadała. Tak naprawdę nazywała się Franciszka Szankowska, pochodziła z Polski i pracowała w szwalni, więc daleko jej było do „błękitno-krwistych” Romanowów.

Anna Anderson (źródło: Internet)

Słowem podsumowania.

   W połowie lat 70. znany rosyjski scenarzysta filmowy Gielij Riabow zainteresował się tematem rodziny Romanowów. W 1976 roku wraz z geologiem Aleksandrem Awdoninem rozpoczęli poszukiwania. Trzy lata później wykorzystując zeznania Jurowskiego odkryli w Wąwozie Porosienkowym szczątki 9 osób. Jednak dopiero w 1991 roku zostały one przebadane. Odkryto, że brakuje ciał Aleksieja i jednej z jego sióstr – Marii lub Anastazji. Te informacje na nowo rozbudziły nadzieje wielu ludzi. Jednak szczątki następcy tronu i jak się później okazało Marii odnaleziono w 2007 roku. To w opinii wielu wyczerpuje temat i definitywnie zamyka sprawę.

  Tragedia, która rozegrała się w suterenach domu w Jekaterynburgu na pewno zmieniła losy Rosji i świata. Rosja jeszcze długo będzie ponosiła konsekwencje tej zbrodni. Zamienili monarchię na komunizm.

   Chciałam przypomnieć tę historię ponieważ coraz częściej w przestrzeni publicznej słyszę z ust opozycji porównywanie obecnego rządu do bolszewików. Naprawdę? Bez względu na to jakie kto ma opinię na ten temat stosowanie takich porównań świadczy o głupocie lub złej woli. Bolszewicy pozbyli się Romanowów, bo stali im na drodze… Zabili ich. Przeraża okrucieństwo i nienawiść z jaką zamordowano całą rodzinę. Nie oszczędzono nawet dzieci. Poćwiartowano, oblano kwasem, spalono, zakopano… To właśnie są metody bolszewickie. Tak działał ten system, a każde współczesne porównanie sprawia, że tamta zbrodnia i inne podobne są wybielane. Bolszewizm jest jednym z najgorszych sposobów sprawowania władzy, wyzutym z moralności, honoru oraz zasad, a opartym na strachu, sile i mordzie i tylko tak należy go przedstawiać.

7 thoughts on “Śmierć Romanowów – tajemnice i domysły.

  1. Jan

    Bardzo dobry artykuł. Napisany w sposób przejrzysty i jasny. Niestety osobisty komentarz polityczny Autorki deklasuje całość.
    To, że obecny rząd nie wykonał pewnych działań tak jak zrobiliby to bolszewicy wynika tylko z tego, że boją się konsekwencji europejskiego porządku prawnego. Na ulicach mamy bandy krzyczące ‚śmierć wrogom ojczyzny’, przedstawiciele władzy oficjalnie wypowiadają się co komu by zrobili gdyby mogli i na co kto zasługuje. To jest bolszewizm w czystej postaci. A piszę to bez urazy, czy politycznej chęci uprzykrzenia Autorce życia. Jestem historykiem z wykształcenia. Jestem żołnierzem AK i zabieram się już z tego świata. Jednakże sumienie nie pozwala mi nie protestować przeciwko takim wypowiedziom jak Autorki. Dziecko drogie. Ja pamiętam jak wygląda wojna, krew i śmierć. Kochajcie ludzi, kochajcie Polskę i nie dajcie jej zawłaszczyć pseudopatriotom takim jak Pan Kaczyński. Ten człowiek nie wie nic o miłości do kraju i rodaków. Zna tylko nienawiść.

  2. Margo Autor wpisu

    Proszę się zastanowić nad tym co Pan wypisuje. Lekkość z jaką używa się obecnie słów bolszewizm, nazizm czy faszyzm poraża. Mam wiedzę z zakresu historii i uważam, że w Polsce nie dzieje się nic, co można określić mianem bolszewizmu. Oswajanie ludzi z tym słowem sprawia, że traci ono na znaczeniu. Życzę Panu zdrowia i dobrego samopoczucia, ale też apeluję o odpowiedzialność. Pan to słowo bezrefleksyjnie rzuca w Internecie, a za chwilę przeczyta je jakiś nastolatek i użyje wobec swojego przeciwnika w dyskusji, bo nie będzie znał prawdziwego znaczenia. Dbajmy o świadomość społeczną. Pozdrawiam.

  3. A. Worsz-Woroszczyński

    Doskonale opisanym, ostatni okres życia rodziny Mikołaja II. W pełni też zgadzam się z komentarzem autorki dotyczącym współczesności. Problemem dzisiejszych lapsusów, jest brak wiedzy. Częste nadużywanie słowa faszyzm i to najczęściej w kontekście środowisk patriotycznych, ma za zadanie zdeprecjonowanie ich. A tymczasem bez retuszu obnaża brak wiedzy te wszystkie osoby, które ferują takie określenia.

  4. Margo Autor wpisu

    Dziękuję za ten wpis. Brak odpowiedzialności za słowo, to główny problem obecnych czasów.
    Niestety, ludzie najczęściej sięgają po najprostsze rozwiązania, gdy brakuje im wiedzy czy argumentów.
    Jedyne co możemy zrobić, to sami się tego wystrzegać i uświadamiać innych.
    Pozdrawiam serdecznie.;)
    Margo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.