Sprawa Marvina Heemeyera – działka, czołg i sprawiedliwość.

   Konflikty lokalne zazwyczaj nie wzbudzają ogólnego zainteresowania, choć media nawet z pierdoły są w stanie ukręcić dramat… Elżbieta Jaworowicz wie o tym najwięcej, prawda? Sprawa Marvina Heemeyera jest społeczną, klasyczną awanturą, która przerodziła się w gigantyczną demolkę miasta i doprowadziła do tragedii. To co w niej ciekawi, to ogromna determinacja oraz konsekwencja w postępowaniu jednostki zaszczutej przez otoczenie, przez system.

   Dla jednych bohater, amerykański patriota, dla innych chory i sfrustrowany mechanik, terrorysta, dziwak. Jedno jest pewne, facet wie jak się spektakularnie załatwia sprawy.;) Prześledźmy tę smutną, momentami zabawną, refleksyjną, ale też szokującą historię i zastanówmy się, jak to możliwe, że nikt nie zauważył, że gość w ogródku budował czołg, a potem nikt nie przeszkodził mu, gdy tym czołgiem demolował miasto.

   Na pewno słyszeliście o tej sprawie, może z telewizji, może z demotywatorów, legend miejskich lub memów. Pewnie niewielu wierzyło, że ta historia wydarzyła się naprawdę.

Kim był Marvin Heemeyer?

    Marvin urodził się 28 października 1951 roku. Pochodził z Południowej Dakoty w Stanach Zjednoczonych. Na pewno miał brata o imieniu Ken, który potem chętnie rozmawiał z mediami. Utrzymywali dobre relacje. Źródła nie wspominają o rodzinie, żonie, dzieciach, partnerce, więc można zakładać, że Marvin był „singlem”, przynajmniej wszystko na to wskazuje. Pracował jako spawacz i mechanik specjalizujący się w tłumikach. Podobno super sprawnie wymieniał te tłumiki. Klienci go chwalili i polecali.

Marvin Heemeyer [źródłó:Internet]

  Nasz bohater prawdopodobnie już jako osoba dorosła przeprowadza się do Kolorado. W 1994r. postanawia osiąść w niewielkim, ale sprawnie prosperującym miasteczku Granby… To dziesięć lat później będzie jego „plac zabaw”. Wcześniej pomieszkiwał w oddalonym od Granby o 26 km Grand Lake. Tam wymieniał te tłumiki i marzył o własnym warsztacie.

Działka.

   Marzenia trzeba realizować. W związku z czym w 1992r. zakupił od urzędu federalnego, zajmującego się sprzedażą wcześniej zajętego przez „komornika” mienia, niecały hektar ziemi w tym nieszczęsnym Granby. Zapłacił 42 tys. dolarów, więc naprawdę trafiła mu się okazja. Nie potrzebował, aż takiej powierzchni… Tłumiki duże nie są.;) Postanowił część nabytej ziemi sprzedać firmie produkującej cement. Na zakupionym terenie miała stanąć cementownia. Wszystko super, wstępnie uzgodniono cenę na 250 tys. dolarów. Marvin szybko zorientował się, że może zażądać znacznie więcej i podniósł stawkę na 375 tys., a następnie na okrągły milion… Jak szaleć, to szaleć. Negocjacje nie przebiegały w przyjemnej atmosferze, w konflikt włączyły się władze miasta, ale w końcu ziemia została sprzedana. Nie wiadomo ile pieniędzy Marvin rzeczywiście zainkasował. Chyba niewiele, bo już wtedy był wkurzony.

   Inwestorzy od cementowni rozpoczęli starania o pozwolenia na budowę i w 2001r. ruszyły pierwsze prace. Gdy Marvin zobaczył projekt planowanej inwestycji wpadł w szał. Okazało się, że przez swoich nowych „sąsiadów” nie będzie miał dostępu do kanalizacji i do drogi dojazdowej. Dodajmy, że miał tam dobrze prosperujący warsztat. Inwestorzy nie byli skłonni pójść mu na rękę, więc odwołał się do sądu, który z jakichś powodów jego wniosek odrzucił… No i się zaczęło.

Lista wrogów.

   Tak opisał Marvina jeden z jego przyjaciół:

      „Jeśli był twoim przyjacielem, był twoim najlepszym przyjacielem; a jeśli był twoim wrogiem, był twoim najgorszym wrogiem”.

   Zgadnijcie, kim stał się sędzia, wrogiem czy przyjacielem? Nasz bohater podejrzewał spisek i kwestie łapówkarskie, bo cementownia uzyskała wszelkie pozwolenia, zmieniała projekty, odcięła go od kanalizacji i nikt nie chciał mu pomóc. Sędzia trafił na specjalną listę wrogów Marvina… Szkoda, że nie dożył zemsty, która przeszła na jego żonę. Dodajmy, że pierwsze miejsce na liście zajmowała cementownia.

   Na liście znalazł się również ratusz i siedziba lokalnej gazety, bo jawnie krytykowali postawę Marvina. Nasz bojownik o sprawiedliwość dostał nawet karę finansową za zajmowanie gruntu należącego do cementowni i lokowanie tam wraków samochodów. Potem był już karany pod byle pretekstem. Otrzymywał mandaty za problemy z brakiem kanalizacji, awanturami i utrudnianiem życia sąsiadom. Sprawę dotyczącą drogi dojazdowej przegrał w sądzie, petycję przeciwko budowie cementowni mu odrzucono, nowej drogi miasto nie chciało wybudować, dramat. Facet myślał, że będzie sobie spokojnie żył, naprawiał te tłumiki, a tutaj klops. Jedno trzeba mu przyznać, nie poddał się… Sam postanowił wybudować drogę dojazdową.;)

Pozorna kapitulacja.

    Pod koniec 2002r. Heemeyer wciela w życie plan samodzielnego wybudowania dojazdu. Co to dla niego? Tłumiki wymienia jedną ręką wisząc do góry nogami w ciemnościach, a drogi nie zrobi… Drogą kupna nabywa buldożer Komatsu D335A. Też tak macie, że jak chcecie wybudować drogę, to kupujecie buldożer? W każdym razie, duża maszyna budowlana, na gąsienicach, porządna, idealna do wytyczenia drogi. Niestety, tutaj również potrzebne jest pozwolenie, którego Marvin nie otrzymuje. Dopisuje do listy kolejne nazwiska, ale jego cierpliwość powoli się kończy. Znamy to z własnego podwórka:

 

   Końcem 2003r. Marvin pozornie odpuszcza. Postanawia wydzierżawić teren warsztatu sortowni śmieci. Oni nie potrzebują restrykcyjnych przepisów, kanalizacji, specjalnej drogi, więc chętnie przejmują teren. Nasz bohater ma sześć miesięcy na opuszczenie warsztatu. Sześć miesięcy to w sam raz, by wybudować czołg.

Czołg w ogródku.

   Marvin siedział w tym swoim warsztacie patrzył na kalendarz i zastanawiał się co robić. Prawdopodobnie to właśnie wtedy skonstruował plan zemsty w myśl zasady, że najgłupsze pomysły przychodzą Ci do głowy, gdy się nudzisz. On się bardzo nudził, a jako człowiek sumienny i uparty pieczołowicie realizował wszystkie swoje pomysły…

   Dni mijały, a buldożer Komatsu, zwany później Killdozerem niczym Kopciuszek przed spotkaniem z księciem zaczął przemieniać się w… Czołg. Mówimy tutaj o kolosalnej maszynie, która została obudowana betonowymi płytami i stalą. Miejscami miało to wszystko nawet 30 cm grubości. Rolę szyb pełniły kamery, sprytnie zamontowane za grubym plastikiem. Brakowało tradycyjnej lufy, ale nie martwcie się, czołg posiadał broń w postaci karabinu snajperskiego, półautomatu oraz strzelby, a nawet kilku strzelb. Strzały można było oddawać z wnętrza pojazdu. Marvin zapewnił sobie również komfortowe wnętrze. Zainstalował oświetlenie, specjalne monitory oraz klimatyzację, żeby się czasem nie spocić podczas pracy.

    Wiecie, co mnie zastanawia w tej opowieści? Że znajomi i klienci odwiedzali Marvina, ale nikt nie zauważył, że na podwórku stoi czołg. To jest takie normalne, czołg w ogródku? On się nawet chwalił tym, że takie coś sobie konstruuje i NIC!!! Ja się nie dziwię, że są zamachy terrorystyczne, a potem się okazuje, że bomby były uzbrajane w kuchni, a babcia nie pytała co wnuczek robi…

Killdozer [źródło:Internet]

Wnętrze Killdozea [źródło:Internet]

Komatsu [źródło:Internet]

  Mnóstwo ciężkiej i skomplikowanej pracy. Wyglądało to imponująco trzeba przyznać. Fachowcy oglądający później tego dziwoląga zgodnie twierdzili, że Heemeyer konkretnie przyłożył się do zadania, które sobie zaplanował. Wiedział co robi i bez względu na motywy zrobił to naprawdę dobrze. Czas mijał, Marvin dopieszczał czołg, aż nastał dla Granby dzień ostateczny – 4 czerwca 2004r.

Killdozer w akcji.

  Piękny, słoneczny poranek, 4 czerwca 2004r. Granby nie było przygotowane na to, co nastąpiło. Doprowadzony do ostateczności Marvin wsiadł do swojego buldożera i ściskając w ręku sporządzoną wcześniej listę ruszył w miasto. Najpierw wbił się w fabrykę cementu i częściowo ją zniszczył. Obserwujący to właściciel zakładu – Code Docheff – udał się do zaparkowanej obok ładowarki, nie zamierzał poddać się bez walki. Marvin widząc przeciwnika oddał kilka strzałów ostrzegawczych w powietrze, później wycelował w łyżkę ładowarki, a na koniec zepchnął ją z drogi i pojechał dalej. Odniósł swój pierwszy sukces.

   Następnie poważnie uszkodził budynek ratusza, siedzibę lokalnej gazety, która tak go obsmarowała, dom burmistrza, dom żony sędziego (wdowy – sędzia zmarł wcześniej) i kilka innych miejsc. W sumie zniszczył 13 budynków. Strzelił też do kilku zbiorników z gazem powodując ogromne zniszczenia. Właściwie, buldożer dewastował wszystko co napotkał na swej drodze. Próbkę jego możliwości zarejestrowały kamery telewizyjne:

    Do walki z rozjuszonym czołgiem wysłano inne maszyny drogowe, policję, później wojsko i jednostki specjalne. Wszystko zawiodło. Zastanawiano się nawet czy nie poprosić o wsparcie lotnicze… Jakieś rakiety, ładunki wybuchowe itd. Nikt nie był w stanie zatrzymać Marvina. Nie pomagał ostrzał, ani próby wejścia do środka Komatsu. Kiedy wojskowi zauważyli, że Heemeyer strzela ponad ich głowami i tylko wtedy, gdy jest atakowany odstąpili od siłowych rozwiązań i jedynie obserwowali bieg wydarzeń.

  Po ponad dwóch godzinach (2 godziny i 7 minut;) spektakularnej demolki Marvin utknął w piwnicy małego sklepu żelaznego Gambles. Zepsuła się chłodnica, a jedna z gąsienic ugrzęzła w gruzach. W końcu i silnik odmówił posługi. Wtedy nasz bohater otoczony przez policję, siedzący w zepsutym Komatsu wyciągnął pistolet i odebrał sobie życie.

   Straty oszacowano na około 7 milionów dolarów… Wyobrażacie to sobie? Gość przez dwie godziny jeździ domowej roboty czołgiem po mieście, rozwala budynki, odbijają się od niego kule, przyjeżdża SWAT i… NIC!!! Nie mogłam w to uwierzyć, słuchając o tej sprawie po raz pierwszy.

Motywacja.

   Ponad 10 godzin zajęło policji, by dostać się do wnętrza Komatsu. Marvin dosłownie zaspawał się w środku. Właz ważył 910 kg, a pancerz został zalany olejem, co utrudniało jego podniesienie. Wszystko zostało perfekcyjnie zaplanowane. Nasz bohater wszedł do środka ze świadomością, że nigdy stamtąd nie wyjdzie. To miał być manifest, protest przeciwko systemowi niszczącemu jednostkę i niesprawiedliwości wymiaru nomen omen sprawiedliwości.

  Wewnątrz buldożera służby znalazły broń oraz amunicję. Gdyby Heemeyer chciał, mógłby zastrzelić mnóstwo ludzi. Dopiero to uświadomiło im, że on nie chciał nikomu zrobić krzywdy. Interesowały go jedynie budynki. Pozostawił po sobie listy oraz nagrania, które częściowo nakreślały motywy jego działań. Powoływał się w nich na kwestie religijne, że niby Bóg mu kazał niszczyć to miasto, ale nie tłumaczył w stu procentach swojego postępowania… Może tylko tak sobie chciał pogadać do mikrofonu?

Ostatni sprawiedliwy.

   Marvin Heemeyer dla wielu ludzi stał się symbolem walki o swoją godność. Zrównał z ziemią miasto, które tak bardzo go upokorzyło. Nie szukał zemsty na ludziach, ale na dobrach materialnych, bo to one odpowiadają za nasze postępowanie. Chciwość, nienawiść, zazdrość… Wszystkie te uczucia biorą się z chęci posiadania, najlepiej kosztem innych. Świat zbudowany jest na walce o swój własny komfort. Czy tak było z właścicielem cementowni i mieszkańcami Granby, nękającymi zwykłego mechanika? Nie wiadomo, bo Marvina opisywano jako człowieka łatwo wpadającego w złość, choć pomocnego, pracowitego i dokładnego. Chciał jedynie naprawiać te swoje tłumiki, a system mu to uniemożliwiał.

   Nie twierdzę, że Marvin kierował się chęcią naprawiania świata, ale staram się zrozumieć jego postępowanie. Może był chory, sfrustrowany, ale przecież nie chciał nikogo zabić. Nie planował też ucieczki, samobójstwo było wpisane w ten plan. Chyba właśnie z tego powodu tak bardzo zainteresowała mnie ta historia. Mam nadzieję, że Was również. Co myślicie?

  Na koniec dodam, że Killdozer został w tajemnicy rozebrany na części i rozwieziony po kilkunastu złomowiskach, żeby „fani” Marvina nie zbierali pamiątek. Miejsce pochówku również zostało objęte tajemnicą. Chyba słusznie, bo czytając komentarze, wiele ludzi Heemeyera popiera.


Źródła:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marvin_Heemeyer

https://tech.wp.pl/ostatni-wolny-mechanik-czlowiek-ktory-buldozerem-wypowiedzial-wojne-ameryce-6111497051203713a

It’s been 15 years since Marvin Heemeyer terrorized a Colorado mountain town with his armored bulldozer

https://lostmediaarchive.fandom.com/wiki/Marvin_Heemeyer%27s_Audio_Tapes_(Recorded_in_2004)

 

 

2 thoughts on “Sprawa Marvina Heemeyera – działka, czołg i sprawiedliwość.

  1. GRZENIO

    1. Cóż, że czołg budował?! Za swoje (i na swoim) budował!
    2. Przeszkadzali, a on i tak strzelał tylko ponad ich głowami.
    3. Może gdyby Szekspir znał tę historię, uczyniłby z niej arcydzieło. My umiemy tylko farsę…

  2. Margo Autor wpisu

    Bardzo ciekawa koncepcja. Mamy dramat jednostki, której w sposób nie do końca uczciwy ogranicza się wolność.
    W sytuacji bez wyjścia jedyną drogą staje się rozwiązanie honorowe.
    Marvin jako szekspirowski bohater mógłby się odnaleźć.
    Dziękuję za ten komentarz.
    Pozdrawiam
    Małgosia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.